Informacje o przyrodzie w języku polskim. Ewolucja, ekologia, ciekawostki, wydarzenia, fotografie i nagrania.

Idź na spacer! :)

Żadnego miłośnika ani miłośniczki wiosny zapewne nie muszę zachęcać do spacerowania. W końcu słońca coraz więcej, mnóstwo drzew i krzewów kwitnie na biało, różowo, żółto, limonkowo i czerwonawo. Z ogródków uśmiechają się krokusy i hiacynty. Smogu też, na szczęście, mniej.

P1190842

Jest jednak pewien szczególny powód, dla którego chcę Was nie tylko namówić, ale i ponaglić. Mianowicie, wybrzmiewa już metaforyczny ostatni dzwonek na obserwowanie ptaków na bezlistnych gałęziach. Już niebawem nasi skrzydlaci sąsiedzi ukryją się wśród gęstwiny. Okres jest zaś niezwykle ciekawy, bo trwają amory oraz budowanie i naprawa gniazd, które jeszcze są widoczne, ale niedługo utoną w zieleni.

P1190851

Zwracajcie też uwagę na dziuple i budki – przy nich także zaczął się ruch🙂 Co prawda na jaskółki i jerzyki jeszcze czekamy, ale od kilku tygodni są już szpaki, przed Wielkanocą zjawiły się grzywacze, no i słychać zięby❤ Jeśli macie blisko do pól i lasów, będzie Wam łatwiej wypatrzyć również sarny, ponieważ po pierwsze rośliny uprawne są jeszcze niskie, a po drugie sarny nie mają jeszcze małych dzieci, przy których będą, rzecz jasna, ostrożniejsze.

P1190837

Mam nadzieję, że podobają się Wam moje zdjęcia. Zrobiłam je zwykłym tanim półautomatem w czasie wczorajszej przechadzki, a myślę, że widać na nich urok tego przejściowego okresu, jaki mamy teraz w przyrodzie. Pomyślcie więc, ile możecie sfotografować, jeśli dysponujecie jakimś fajnym sprzętem z dobrymi obiektywami. Lornetki, lunety i aparaty w dłoń, na dwór/pole marsz!😉 Oczywiście pamiętajcie o etyce i ochronie przyrody – nie stresujmy zwierząt przy ich norach i gniazdach, nawet za cenę najfantastyczniejszego zdjęcia. Bo przecież za rok, pięć i pięćdziesiąt też chcemy mieć co podziwiać.

P1190832

Jak już się wybierzecie na te spacery, patrzcie pod nogi. Z przeróżnych zakamarków wypełzły już niektóre mrówki i gąsienice. Pełno jest też chrząszczy, a po deszczu dżdżownic. Nie ma powodu, aby narażać je na śmierć. Nawet jeśli za nimi nie przepadacie, pamiętajcie, że funkcjonują one w sieci zależności (pokarmowych i wzajemnej ochrony), którymi nie rządzi ludzkie poczucie estetyki, a której utrzymanie jest konieczne. Jeśli zauważycie pożar traw, koniecznie zawiadomcie straż pożarną.

P1190841

Na koniec chciałabym Wam polecić stronę „Ptaki w Polsce” na Facebooku, jak i publiczną część mojego własnego profilu, na którym znajdziecie treści polsko- i anglojęzyczne: ciekawostki przyrodnicze, streszczenia artykułów naukowych i nagrania z różnych stron świata. Z kolei administracja „Ptaków w Polsce” trzyma rękę na pulsie – co się dzieje w ptasim świecie o każdej porze roku, kto przylatuje, kto odlatuje, kto wyprowadza lęgi, na jaki gatunek zwrócić obecnie uwagę, jak rozpoznawać. Do tego mnóstwo zdjęć, informacji o ptasich zwyczajach, nagrań głosów i śpiewów, a nawet wierszy o ptakach😀

Miłego spacerowania!

Focze przedwiośnie

Najmilsi, Najmilsze,

dzisiaj będzie o fokach szarych❤ Jak może wiecie, w Helu znajduje się wspaniałe Fokarium i właśnie niedawno urodziły się tam trzy foki szare. Ich imiona (w kolejności narodzin) to Omułek, Ostoja i Oceanografia🙂

Możecie śledzić Fokarium na Facebooku. Zachęcam do zamówienia subskrypcji, z nimi nigdy nie jest nudno!🙂 Oprócz regularnych porcji słodziasznych fotografii, nie ominą Was również informacje ekologiczne o Bałtyku oraz przydatne informacje o tym, co zrobić, jeśli się spotka fokę na plaży (Fokarium współpracuje z Błękitnym Patrolem WWF).

Polecam również gorąco podglądanie fok dzięki kamerom 24/7, szczególnie teraz, gdy jedna z dwóch kamer jest ciągle skierowana na porodówki (karmienie mlekiem trwa ok. trzech tygodni, szczenięta rosną w oczach!).


 

Jak głosi opis tego bloga, jest on polskojęzyczny. Jeśli jednak czytacie sprawnie po angielsku, na moim profilu facebookowym czeka na Was więcej przyrodniczych (a czasem też innych) wiadomości, ciekawostek, streszczeń badań naukowych oraz nagrań z najróżniejszych stron świata. Wystarczy kliknąć „Obserwuj”.

Jeśli znacie angielski lub francuski, zajrzyjcie pod ten link (za podesłanie adresu dziękuję bardzo Gosi Juszczuk).

Znajdziecie tam krótki opis aplikacji służącej do rozpoznawania roślin w terenie na podstawie zdjęć roślin i ich organów. Zaczęło się od Francji, ale obecnie Pl@ntNet ma już ponad 500000 pobrań w GooglePlay (wersja na iPhone’y też istnieje) i widziałam, że zasięg geograficzny rozszerza się. Dzieje się tak, ponieważ każda użytkowniczka i każdy użytkownik wnosi nowe fotografie do bazy. Ponadto dołączają nowi specjaliści, specjalistki, hobbyści i hobbystki, którzy pomagają oceniać trafność taksonomicznych przyporządkowań, a to ulepsza algorytm.

Warto obejrzeć znajdujący się również pod powyższym adresem siedmiominutowy filmik (po francusku, z napisami po angielsku), w którym twórcy aplikacji opowiadają o niej🙂

Pobierajcie, korzystajcie, krytykujcie – im więcej osób dodaje i ocenia fotografie, tym lepiej aplikacja powinna działać.

Znalazłam dziś niby skromny, lecz w gruncie rzeczy świetny filmik ukazujący naturalne zachowania w grupie borsuków. Włączcie głośniki – są śpiewy ptaków w tle oraz borsucze ciamkania i powarkiwania😉

Borsuki są wszystkożerne. Chętnie jedzą bezkręgowce, których – jak mniemam – poszukują w tym nadpróchniałym konarze na nagraniu.

Niedawno na portalu Gazeta.pl pojawiła się opatrzona poruszającym komentarzem lista przykładowych gatunków uznanych za wymarłe w XX i na początku XXI w. Otrzymujemy zachętę, aby sprawdzić, jakie zwierzęta wyginęły w roku naszego urodzenia, co oczywiście natychmiast prowokuje pytanie: jaki jest związek mojego istnienia z ich nieistnieniem?

Sądzę, że jest to zabieg genialny, ponieważ zbyt często mamy przekonanie, że nie jesteśmy przyrodzie niczego winne/winni. Łudzimy się, że nasze jednostkowe postępowanie ma nikły wpływ na środowisko. Myślimy uproszczeniami w rodzaju „Już żyję; przecież się teraz nie zabiję, żeby planeta miała lżej”. Tymczasem nawet jeśli nie jesteś kłusownikiem ani nie prowadzisz firmy, która wpuszcza ropę do oceanu, przyczyniasz się do zagłady kolejnych gatunków.

Dobrze byłoby więc, aby we wspomnianym tekście z Gazety znalazło się nie tylko oddziaływanie na emocje. Wszak nie każdy/a chce jedynie poczuć piętnastosekundowe ukłucie żalu między przekopywaniem służbowej skrzynki a przerwą na Fejsa, następnie zaś oferowane przez autorkę lub autora pocieszenie instant:

„To, że gatunek został uznany za wymarły, nie zawsze oznacza, że bezpowrotnie zniknął z powierzchni Ziemi. IUCN klasyfikuje tak gatunki, których przedstawicieli nie udało się zaobserwować przez dłuższy czas na wolności. W niektórych przypadkach zachowały się pojedyncze osobniki np. w ogrodach zoologicznych.

Ponadto zdarza się, że «zaginione» zwierzaki odnajdują się po latach, a niektóre gatunki udaje się odtworzyć naukowcom”.

Niektórzy i niektóre z nas chcieliby wiedzieć, co można ZROBIĆ (ewentualnie czego nie robić). Można też zaryzykować tezę, że nawet ci/te, którzy nie chcą, i tak powinni to wiedzieć. Liczyłabym na poruszenie choćby niektórych z poniższych kwestii:

  • ślad węglowy i ślad wodny (trujemy i przegrzewamy nie tylko siebie, ale i zwierzęta, które nie dysponują cywilizacyjnymi instrumentami adaptacji);
  • myślistwo i kłusownictwo (korzystanie z produktów pozyskanych w ten sposób, lekceważenie Konwencji Waszyngtońskiej – co kupujesz, co przywozisz z podróży?);
  • marnowanie żywności i nadkonsumpcja mięsa (zabieranie ogromnych połaci ziemi pod uprawę i pastwiska jest jedną z głównych przyczyn przerywania ciągłości siedlisk, a więc rozrywania populacji, co naraża je na wsobność i wyginięcie jedna po drugiej);
  • biobezpieczeństwo, gatunki inwazyjne (rolnicy, zależy Wam na tym?), brak kontroli nad naszymi drapieżnymi zwierzętami domowymi/towarzyszącymi (np. kotami);
  • możliwość nacisku na przedsiębiorstwa (a może Ty jesteś przedsiębiorcą/przedsiębiorczynią?), rządy krajów, samorządy i organizacje międzynarodowe;
  • dewastacyjne metody połowów i problem przyłowu (jadasz ryby i owoce morza? Twoje upodobania z dużym prawdopodobieństwem niosą śmierć m.in. żółwiom, delfinom i koralowcom);
  • obieg plastiku i metali w przyrodzie (naprawiasz czy kupujesz nowe? ile plastikowych toreb wyrzucasz co tydzień? jaki ptak morski udławił się odpadami, które przeszły przez Twoje ręce?);
  • edukacja w zakresie sposobów ochrony gatunków (zapoznawanie choćby z pojęciami gatunku parasolowego czy ochrony siedliskowej; informowanie o obszarach chronionych w najbliższym otoczeniu odbiorców oraz w miejscach popularnych turystycznie).

W roku mojego urodzenia wyginęły reliktowce małe. Jaki był Twój?

Czy znacie podkowce małe? To żyjące w Polsce i niestety zagrożone wyginięciem urocze nietoperze. Dzięki szczegółowej wiedzy o ich potrzebach i zwyczajach oraz sprytowi w pozyskiwaniu funduszy będą teraz lepiej chronione. Wszystko dlatego, że podkowce uwielbiają zasiedlać zabytkowe budynki, które również domagają się opieki i nakładów finansowych. Dotacja z Unii Europejskiej sprawiła, że dziesięć „nietoperzowych” budynków w Polsce południowej zostało odnowionych, i to sposobami przyjaznymi dla zwierząt🙂

O całej sprawie przeczytacie w artykule w serwisie poświęconym tematyce funduszy unijnych. Cieszę się, że mamy w kraju takich działaczy, jak pan Rafał Szkudlarek😀

Fascynująca notka „Patologów na klatce” – o tym, że można mieć raka narządu, którego się nie posiada. Enjoy!

patolodzy na klatce

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/98/Bluebell_tunicates_Nick_Hobgood.jpg/750px-Bluebell_tunicates_Nick_Hobgood.jpg Nasze odległe kuzynki, również należące do strunowców osłonice z gatunku Clavelina moluccensis, Nick Hobgood, CC BY-SA 3.0

File:Lungs of Protopterus dolloi.JPG Struna grzbietowa (ang. notochord) ryby dwudysznej; Wikipedia; Mokele, CC-BY-SA-3.0, GNU Free Documentation License

Jeśli macie jakieś – choćby mgliste – wspomnienia z szkolnych lekcji biologii, zdajecie sobie być może sprawę, że systematyka zwierząt zalicza H. sapiens do strunowców (Chordata). Strunowcami poza kręgowcami, w której to grupie mieszczą się właśnie ludzie, są też bezczaszkowce (pamiętacie lancetnika?) i osłonice, a wspólną dla tych grup cechą jest – i stąd właśnie nazwa – obecność (przynajmniej na pewnych etapach rozwoju) struny grzbietowej, formy pierwotnego szkieletu osiowego, którego pierwsi posiadaczepływali najpewniej w kambryjskich morzach. O ile u osłonic strunę grzbietową można znaleźć niemal wyłącznie w kijankowatej postaci larwalnej, u bezczaszkowców i prymitywniejszej części kręgowców występuje ona przez całe życie. Zatem możemy się spodziewać struny grzbietowej u dorosłego minoga i części ryb, dwudysznych…

View original post 1 200 słów więcej

Chmurka tagów